poniedziałek, 4 marca 2013

8 Zasad Ślubnych....


Hej dziewczyny,

Część z was już wie z mojego facebooka lub z bacznych obserwacji na YT ;) że od ponad roku jestem z moim chłopakiem. Dlaczego pisze o tym akurat teraz? Mianowicie, dostałam od Was kilka pytań o sam ślub, moją suknię jak i przygotowania do ślubu i wesela, gdzie jak już pisałam (w zakładce o mnie) wiele detali było przygotowane przeze mnie ‘własnoręcznie’.
Nasze wesele odbędzie się w Polsce.
Mam nadzieje ze ten post was nie zanudzi, a przyda się tym osobom które  planują w niedalekiej przyszłości ślub (nie tylko polski). 
Mogłabym pisać wiele i omawiać szczegóły i formalności, tego co i jak się załatwia, ale wiem ze w wielu przypadkach bardzo rożni się to, w zależności od tego z jakiego miasta w Polsce czy Anglii jesteście. Z resztą jestem przekonana ze jeśli jesteście tym tematem zainteresowane(-ni) to wiele z Was na pewno widziało na You Tube filmiki Agnieszki (Niesia25), która świetnie i ze szczegółami opisała przygotowania i przebieg jej polsko-angielskiego wesela.

Nasze wesele, jak już wspomniałam, odbędzie się w Polsce, przede wszystkim dlatego, ze ja nie wyobrażałam sobie ślubu w innym miejscu, niż w moim przepięknym kościele parafialnym w Rudzie Śląskiej (skąd pochodzę). Innym powodem było to, że bardzo zależało mi na tym aby moi dziadkowie mogli być na weselu, a wiem, że do Brzeszcza nie mogliby przyjechać.

I tak po zdecydowaniu gdzie odbędzie się wesele zaczęły się poszukiwania sukni... szukałam szukałam aż w końcu znalazłam....Nie była ona do końca tym, co wymyśliłam sobie na początku, ale mówię wam, to co macie w głowie, a to co tak naprawdę będzie wam pasować to mogą być 2 zuuupeeelnie różne suknie.

Niestety salon w którym zakupiłam suknię okazał się bardzo przeciętny... Przede wszystkim był to tylko oddział salonu, który mieści się w Gliwicach, wiec suknia nie była szyta na miejscu...  nie miałam okazji porozmawiać z krawcowa, tylko zawsze z panią ekspedientka, która mimo tego ze była baaardzo mila, była tylko “przekaźnikiem” informacji miedzy mną a krawcowa było baaardzo denerwujące. Salon potrzebował zawsze przynajmniej tygodnia na poprawki, a ja zawsze byłam w Polsce , wiec wyobrażacie sobie pewnie jakie to sprawiało problemy... Suknia która spodobała mi się w salonie miała zupełnie inne kamienie ozdobne niż moja, “...bo tamtych zabrakło” tłumaczyła pani ekspedientka.... Wiec skończyło się na tym,  sama zdobiłam sobie suknię kamieniami zakupionymi częściowo w Hobbycraft w UK a częściowo w lokalnej pasmanterii. Tymi samymi, których użyłam do zrobienia biżuterii i zdobienia butów.


Przebojów miałam z tą moją suknią co niemiara, efekt końcowy, śliczny , ale niestety co się stresu przez to najadłam, to moje!


ZASADA 1: Kup suknię w salonie, w którym krawcowa szyje na miejscu! Upewnij się, że krawcowa wie że mieszkasz za granica, nie ma z tym problemu i jest w stanie dopasować się do twoich potrzeb, zanim zdecydujesz się na kupno u niej!

(Na zdjęciu oryginał z katalogu, moja suknia była nieco inna...)


ZASADA 2: Nie idź na kompromis, jeśli cos ci się nie podoba mów o tym głośno! To twój dzień!!!

Nasze , ze względu na to ze odbędzie się w Polsce, będzie tradycyjnym polskim weselem, ja będe szła z mężem do ołtarza, nie będzie druhen i drużbów tylko świadkowie, a przysięgę każdy z nas składa w swoim języku (Wszystkie dokumenty  podpisywane są w urzędzie.
Jedną z niewielu tradycji angielskich jakie przemyciliśmy na nasze wesele będą tzw. Wedding favours, czyli paczuszki dla gości ze słodyczami (najczęściej Sugar Almonds czyli migdały w lukrze) i "personalizowanymi" czekoladkami z podziękowaniem dla gości. Te również zrobimy sami.

ZASADA 3: Jeśli jakaś tradycja ślubna ci się nie podoba, zrezygnuj z niej! A jeśli chciałabyś/chciałbyś zrobić cos nietypowego, zrób to! To ty masz czuć się komfortowo na własnym weselu, nie ważne co pomyślą inni!

Oprócz wedding favours, przy pomocy mojej maszynki Cuttlebug (którą widzieliście w odcinku Domowe DIY) zrobimy również zaproszenia ślubne, kartki z imionami gości i zawieszki na alkohol... Pisze zrobiliśmy, ponieważ po wykonaniu mnóstwa zaproszeń i kartek z imionami gdy przyszedł czas na zawieszki na alkohol musiałam zatrudnić do pomocy Steva! Miałam dość! Hehe. Oczywiście nie robiłam wszystkiego na raz, ale i tak było to mega gigantyczne zadanie.


ZASADA 4: Nie wydawaj ogromnych ilości pieniędzy na coś, co możesz zrobić sama......
ZASADA 5: Zanim zaplanujesz, ze zrobisz coś sama pomyśl czy masz ochotę zrobić to nawet w bardzo dużej ilości ;)


Ponieważ moja suknia była kremowa (Écru/Ivory) a garnitur Krystiana będzie brązowy . strasznie chciałam brązowo kremowy bukiet.... wszystkie kwiaciarnie twierdziły ze brązowych kwiatów nie zdobędę i ze mogą mi zrobić bukiet żółty, lub pomarańczowy..... wiec wyszukałam na “ebay” sztuczne brązowe różyczki, przywiozłam je ze sobą do Polski i poprosiłam panią w lokalnej kwiaciarni aby zrobiła mi z nimi bukiet, taki jakiego zdjęcie znalazłam gdzieś na Internecie. Pani się bardzo postarała i efekt końcowy prezentował się naprawdę ślicznie.

Tu bukiet 



ZASADA 6: Nie daj sobie wmówić ze się nie da! Znajdź wyjście!

Oprócz wszystkich tych drobiazgów o których już wam wspomniałam, ze względu na to ze nasze dalsze rodziny nie znały się dobrze, postanowiłam zrobić drzewo genealogiczne na wielkiej planszy, którą wywiesiliśmy w Sali na której odbędzie się impreza weselna:


Wręczyliśmy również rodzicom albumy z naszymi zdjęciami z dzieciństwa (okazało się ze mamy kilka bardzo podobnych zdjęć z dzieciństwa) goście mieli z nich niezły ubaw!


ZASADA 7: Pomyśl o tym jak zjednoczyć gości którzy nie mówią w tym samym języku! (Przynajmniej dopóki alkohol nie pojawi się na stole) ;)


Ja przed weselem do całej rodziny Krystiana wyślę maila z krótkim opisem tego  wesela . W sumie nie planowałam takich “instrukcji”, ale ciocia  bardzo chciała dowiedzieć się czegoś więcej . Mimo wszystko jednak, w moim mailu powiem tylko te różnice, które ja zauważyłam, ale nie przyszło mi do głowy .

Nie wiem jak jest na weselach poza Śląskiem, ale na Śląsku tradycyjnie na obiad jest rosół i drugie danie. Rosół podawany jest dopiero po usadzeniu wszystkich gości, ale makaron, marchewka i kawałeczki kurczaka siedzą sobie grzecznie na talerzach czekając na zalanie gorącym rosołkiem.... cóż, nasz kolego tego nie przewidział i zanim zjawił się nad nim kelner z rosołem, on nałożył sobie na talerz do makaronu...... sałatek i surówek, które były przygotowane już do drugiego dania, i myślał, że tak to się je… ;)



;)


Najważniejsze jest to, że w tym jednym przypadku, powiedzenie "Uczymy się na błędach" się nie sprawdza.... Ślub i wesele jest tylko jedno, więc pamiętajcie, że to WASZ dzień i cieszcie się nim! :) 



P.S. Zapraszam na odcinek 18sty w którym dowiecie się jak zrobić ślubną ozdobę do włosów:

http://www.youtube.com/watch?v=YX5nNkQppig&list=UUnno99g-RFmRdB7hp1TeoMw&index=1&feature=plcp





Buziaki! Daga xxx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz