sobota, 30 marca 2013

Wiosna ?


Wiosna chyba nareszcie planuje się pojawić, bo u mnie dziś do południa było tak słonecznie i tak pięknie, że jestem pełna optymizmu. Skoro nareszcie mogę odłożyć do szafy czapki, chusty i inne grube rzeczy to, choć jeszcze mamy czas przejściowy wyciągałam lżejsze rzeczy. Ażury nadchodzą ! :D


 Sweter: szydełko by MG
Spodnie: SH
Buty: CCC
Opaska: szydełko by MG
Broszka: SH

Sukienka: szydełko by MG
Pasek: SH
Naszyjnik: SH
Rajstopy: ?
Buty: CCC

Polecam


Kto pierwszy w świecie

Gdy pijemy herbatę , wydaje nam się , że napar z li-
ści krzewu herbacianego od zawsze był domo-
wym napojem. Tak jednak nie jest i nigdy nie bę-
dziemy mieli pewności , kiedy nim się stał. Na
szczęście są legendy , które ponoć mają w sobie
ziernko prawdy. Najbardziej znana głosi , iż w roku
2373 p.n.e. listek herbaty przypadkowo wpadł
do miseczki w gorącą wodą , którą trzymał w dło-
niach chiński cesarz Sheng Nung (Boski Rolnik).
Lubiący przyrodę władca zachwycił się aroma-
tem naparu i postanowił skosztować pierwszej
w świecie filiżanki herbaty.
Japońska legenda wspomina o buddyjskim
świętym o imieniu Budhidharma , który bezu-
stannie odbywał religijne medytacje , co ozna-
czało bezwarunkowy zakaz snu. Przez wiele lat
asceta wypełniał swoją rolę , ale pewnego dnia
zasnął. Aby hańba nigdy się nie powtórzyła , wy-
rwał sobie powieki i zakopał je w ziemi. W tym
miejscu wyrósł krzew herbaty o tajemniczej
i zbawiennej mocy oddalającej sen.

37.


Cześć, czołem, kluski z rosołem! Jutro minęłyby równo 4 miesiące, od kiedy zaczęłam regularnie pisać posty, więc czas najwyższy, żeby się znowu odezwać. Jak mówiłam jeszcze przed świętami - nie ma co pokazywać, bo zbyt dużo nie robiłam. Święta,  sprawdziany i inne pierdoły. Czeka mnie jeszcze sprawdzian z fizyki, ale już będę mogła przyjmować wszystkie Wasze zachcianki. :) Przepraszam, że troszkę mało teraz piszę, ale naprawdę wolałabym zdać ten drugi semestr. Niektórzy jednak trafili w wolne dni, więc coś tam zrobiłam, już pokazuję. ;)

Na początek nieco starsza koszulka, malowałam ją jeszcze w październiku albo listopadzie dla mojego kumpla, ale jakoś zapomniałam porobić zdjęcia. Porobiłam dziś, więc przy okazji możecie też zobaczyć, jak malunki wyglądają po pewnym czasie noszenia. Jak widać - cały i zdrowy, nie sprał się. ;)



W międzyczasie wpadł też pomysł na koszulkę z takim oto wzorem.


I dwie płócienne torby - jedną, znaną już Wam, z wąsami, a drugą z napisem, którego jeszcze u mnie nie widzieliście.



Parę dni temu malowałam też  prezent - kubki dla pary.



Z moich zwykłych prac to tyle. Czyli faktycznie niewiele, jak na tyle czasu. Jednak bonusowo jest jeszcze obraz - mój pierwszy, prawdziwy obraz na płótnie. Po namalowaniu Whitney jakoś mi wpadło do głowy, że może już czas spróbować. Nie jest to na pewno szczyt możliwości, po prostu na pierwszy raz wolałam coś prostszego z niewielką ilością szczegółów. Obraz powędrował do babci, jako prezent urodzinowy, a ja jestem pewna, że następnym razem spróbuję czegoś większego. ;)



A teraz wracam do fizyki, zaliczę, mam nadzieję, z palcem w nosie i zabiorę się za Wasze zamówienia. Nareszcie! <3


Pewnie już widzieliście i słyszeliście. Co nie zmienia faktu, że zrobiła coś mega dobrego, więc wrzucam. ;)

Wielki Piątek

Wielki Piątek upamiętnia śmierć Chrystusa
na krzyżu. To jedyny dzień w roku , kiedy nie jest
sprawowana msza święta. W kościołach odpra-
wiana jest natomiast Liturgia Męki Pański , któ-
rej najważniejszym elementem jest adoracja
krzyża. Obowiązuje kolor liturgiczny czerwony.
Zamiast Ewangelii czyta się Pasję , opis Męki Pań-
skiej według św. Jana. Liturgia wielkopiątkowa
kończy się przeniesieniem Najświętszego Sakra-
mentu do Grobu Chrystusa , gdzie umieszcza się
monstrancję  okrytą białym welonem. Krzyż
układa się obok Grobu na dywaniku. Adoracja
przy Grobie trwa do późnych godzin nocnych ,
zaś Nawiedzanie grobów do Wigilii Paschalnej.
W Wielki Piątek odprawiane są nabożeństwa
Drogi Krzyżowej , które rozpoczynają się o godz.
15 , ponieważ , według Ewangelii , właśnie około
tej godziny Jezus umarł na krzyżu. Jest to dzień
postu ścisłego.

czwartek, 28 marca 2013

Trente-huit...

...czyli wpis . ;) Łi, łi, mamy le France.  pięć toreb z motywem francuskim, do wyboru, do koloru. Już pomalowałam, efekty zostawiam Wam do oglądania i zabieram się za koszulkę, bo wiosna idzie wielkimi krokami (już prawie czuję tę letnią, morską bryzę), a ja nie mam czego nosić, chociaż szafa niby pełna, sic!





Ach, te internety, nie mogłam się powstrzymać. Jest i tłusty kot! <3




+ jeszcze stylizacja Wioli z bluzką ode mnie. ;)

39

Jak pisałam w poprzednim wpisie - nie mam co nosić. Więc zrobiłam sobie koszulkę, którą już Wam pokazuję. :)

No ale nie po to ten wpis. Znaczy też, ale tylko przy okazji. Rzecz w tym, że zrobiłam już naprawdę dużo rzeczy dla Was, a mam jedynie zdjęcia tych rzeczy, a i tak nie wszystkich, o części zapomniałam, część mi się gdzieś zgubiła i jakoś tak wychodzi. Gdybyście chciały/(chcieli?) to podeślijcie mi swoje zdjęcia w rzeczach zrobionych przez siebie, może macie przy tym jakieś ciekawe stylizacje? Chciałabym stworzyć folder przeznaczony właśnie na Wasze zdjęcia. :) W końcu ubrania nigdzie nie prezentują się równie dobrze, jak na właścicielu. ;)

Zdjęcia przesyłajcie na e-mail : dagix29@onet.pl. :)

40

Zaczynam sobie wyrabiać jakąś systematyczność. Brawa dla mnie, po prawie roku.
Żebyście o mnie nie zapomnieli, wrzucam Wam kolejnych parę rzeczy. Ale najpierw przypominam, że nadal zbieram Wasze zdjęcia w ubraniach ode mnie. Wszystkie chowam ładnie w folderach, a jak się uzbiera jakiś spory stosik, to stworzę oddzielny album z nimi. Więc nie lenić się, przesyłać mi zdjęcia! ;)

A teraz wspomniane wcześniej rzeczy.
 para kubków Mr&Mrs.


Powstała też kolejna koszulka z pandą. W dodatku z kolejną smutną pandą! No dobra, moja była po prostu nieogarnięta, ale do wesołości też jej daleko. Więc może ktoś zechce jakąś uśmiechniętą? ;)


Opierałam się długo, naprawdę. Ale w końcu i mnie ten motyw dopadł. Czaszki i wszelkie kościste elementy są wszędzie. Macie też coś ode mnie, chociaż wybrałam tę wesołą i kolorową formę. No i moje zamiłowanie do ćwieków pojawia się ponownie, chociaż tu w dosyć delikatnym szczególe. :)


Koszulka jest super . Fajnie i luźno leży na M i L. 

!!!

Nie wyrażam zgody na kopiowanie i wykorzystywanie zdjęć, opisów i innych treści zawartych na tym blogu bez mojej wiedzy!

:D

Kto lubi gumisie i jagody ? :D To blog dla was ! ^ ^

Mydło






Czy mydła powszechnie dostępne w sprzedaży to prawdziwe mydła i czy są dobrymi kosmetykami? Raczej nie. Zawierają wiele syntetycznych dodatków przynosząc ciału więcej szkody niż pożytku. Więc czym się myć? Warto zainteresować się prawdziwymi, naturalnymi mydłami, mimo że kostka takiego mydła kosztuje znacznie więcej niż „mydło” w sklepie.

Co to jest mydło?

Mydła to sole kwasów tłuszczowych, powstają w wyniku reakcji kwasów tłuszczowych z zasadami. Zasadą w produkcji mydła może być wodorotlenek sodu (soda kaustyczna) – efektem są mydła sodowe, tzw. „twarde”, mające postać twardych bloków lub kostek, lub wodorotlenek potasu – otrzymuje się wtedy mydła potasowe czyli „miękkie” w postaci miękkiej masy. Efektem ubocznym reakcji zmydlania jest gliceryna.
Uwaga, tzw. mydła glicerynowe są wzbogacane dodatkową porcją gliceryny (często syntetycznej), oraz najczęściej robi się je ze specjalnych gotowych baz mydlanych zawierających także syntetyczne składniki. Nie są to więc naturalne mydła. Poza tym działanie samej gliceryny jest niejednoznaczne: ma ona właściwości higroskopijne czyli wchłania w siebie wilgoć, jedne źródła podają że działa nawilżająco na skórę, natomiast inne, że wysusza pochłaniając wilgoć ze skóry, ewentualnie jej działanie nawilżające możliwe jest jedynie w otoczeniu o dużej wilgotności (pochłania wtedy wilgoć z otoczenia), lecz gdy powietrze jest suche działa wysuszająco (wchłaniając wilgoć z ciała).

Proces zmydlania kwasów tłuszczowych może przebiegać na dwa sposoby:
Na ciepło – poprzez długie gotowanie mieszaniny tłuszczu i ługu (czyli wodnego roztworu wodorotlenku sodu lub potasu).
Lub na zimno – przez długie mieszanie tłuszczu i ługu bez gotowania, co jest bardziej pracochłonne, pozwala jednak zachować więcej wartościowych składników, które giną w wysokiej temperaturze (tłuszcz i ług mają w metodzie na zimno temperaturę ok. 40 – 50 stopni C).

Z jakich tłuszczów robi się mydło?

Dawniej w produkcji mydła wykorzystywano chętnie tłuszcze zwierzęce w postaci różnych odpadów przemysłu mięsnego. Dziś również może się to zdarzać w procesie przemysłowej produkcji mydeł. Jeśli w składzie znajdziemy określenie: Sodium Tallowate, możemy przypuszczać, że mydło zawiera także tłuszcze zwierzęce. Jest to bowiem określenie informujące że mamy do czynienia z mydłem sodowym czyli solą sodową – ale nie wiadomo jakich kwasów tłuszczowych. Inaczej niż w przypadku np. Sodium Cocoate – kiedy wiadomo że jest to sól sodowa kwasu tłuszczowego kokosowego.
Dobre mydła robione są głównie z oliwy z oliwek, oleju ze słodkich migdałów, a także oleju kokosowego, palmowego, słonecznikowego, niektóre – jak mydło z Aleppo – zawierają dodatek oleju laurowego.

Skład prawdziwego mydła powinien wyglądać mniej więcej tak:
Sodium (np. Olivate , Cocoate , Palmate, ), Aqua. Sodium Hydroxide (wodorotlenek sodu – soda kaustyczna), Sodium Chloride (czyli chlorek sodu – inaczej sól).

Przykłady dobrego, prawdziwego mydła produkowanego dzisiaj:

Mydło z Aleppo


Mydło Marsylskie


Czarne Mydło z Maroka 


Savon NoirCzarne 


Mydło Afrykańskie


Mydła wyrabiane ręcznie przez wytwórców – rzemieślników, także z Polski


Czy w naszych sklepach wśród oferowanych tam mydeł znajdziemy zwyczajne mydło? Niestety nie. Jest kilka produktów usiłujących za takie uchodzić:


Biały Jeleń hypoalergiczne MYDŁO NATURALNE – Pollena Ostrzeszów

Skład tego mydła: Sodium Tallowate, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Tetrasodium Etidronate.
I właśnie ten ostatni składnik je dyskwalifikuje.
Tetrasodium Etidronate – substancja drażniąca, dopuszczona do stosowania w kosmetyce jedynie w ograniczonej ilości.


Tradycyjne Polskie Szare Mydło 100% NATURY – Barwa Laboratorium

Skład: Sodium Palmate, Sodium Palm Karnelate, Aqua, Sodium Chloride, Tetrasodium EDTA, Etidronic Acid.
Tu mamy Tetrasodium EDTA.Tetrasodium EDTA – jest na liście szkodliwych składników kosmetycznych Henryka Różańskiego: „W obecności związków azotowych tworzy rakotwórcze nitrozaminy. Działa teratogennie. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży”.
A także: 
Etidronic Acid – zapobiega utlenianiu związków kosmetyku przedłużając jego trwałość, dopuszczona do stosowania w kosmetyce jedynie w ograniczonej ilości.


Mydło dla dzieci BABYDREAM

Skład: Sodium Palmate, Sodium Cocoate, Aqua, Glycerin, Parfum, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Glycine Soja Oil, Bisabolol, Chammomilla Recutita Flower Extract, Lanolin, Sodium Chloride, Phytic Acid, CI 77891.
To mydło ma skład najbardziej zawiły jednak najmniej szkodliwy. 
Oprócz Parfum niewiadomego pochodzenia i paru składników klasycznych dla mydła mamy w nim: Simmondsia Chinensis Seed Oil – olej jojoba, Glycine Soja Oil – olej sojowy, Bisabolol – substancja czynna zawarta w rumianku rzymskim, Chammomilla Recutita Flower Extract – wyciąg z kwiatów rumianku, Phytic Acid – kwas fitowy, CI 77891 - dwutlenek tytanu.
Nie używałam go, ale być może spośród dostępnych w sklepach tanich mydeł jest najbardziej godne uwagi.


Znalazłam jeszcze takie:

Mydło Roślinne popularne SONETT
Skład: Sodium Palmate, Sodium Cociate, Glycerin, Sodium Chloride, Sodiumthiosulfate.
Jest napisane, że z certyfikowanych upraw ekologicznych. Co z tego skoro zawiera tiosiarczan sodu, według mnie składnik raczej wątpliwy.
Sodiumthiosulfate - Tiosiarczan sodu – nieorganiczny związek chemiczny, sól nietrwałego kwasu tiosiarkowego i sodu (Wikipedia). stosowany np. w fotografii w procesie wywoływania zdjęć jako utrwalacz, jako wybielacz, środek obniżający poziom chloru w basenach, a także jako środek przeciwgrzybiczy.
A Sodium Cociate - ? Domyślam się, ze chodzi o mydło z oleju kokosowego czyli Sodium Cocoate, czemu wszyscy w składzie podają Cociate? Czy to jakaś inna forma czy wszyscy powielają ten sam błąd? 

Czym zęby myć?






Ktoś może powie: jak to czym, pastą do zębów! Lecz czy ludzie zawsze i wszędzie używali i używają pasty do zębów? Możliwe że kogoś to zdziwi, lecz ja od dawna nie używam. I nie jestem wyjątkiem :)

Zacznijmy od tego, że zdrowe zęby to objaw zdrowia tak w ogóle. Żyją i żyli ludzie (i całe społeczności) nie dbający szczególnie o zęby a mimo to cieszący się zdrowym, ślicznym uzębieniem. Nie namawiam jednak nikogo do niedbania o zęby, wręcz przeciwnie :)

Oprócz tego czym myć - żeby było skutecznie, ważne jest także jak, czyli odpowiednia technika mycia i dobry sprzęt ;) Szczoteczka do zębów powinna mieć małą główkę i miękkie włosie najlepiej w miarę równej długości. Odpowiednia technika polega na wykonywaniu ruchów „wymiatających”: zamiast szorowania wzdłuż, czy też na okrągło, myjemy zęby ruchem wymiatającym od dziąsła ku zakończeniu zęba. Bardzo przydatna wręcz niezbędna jest także nitka do zębów.

Więc czym zęby myć?

Soda oczyszczona
Soda czyszczona czyli wodorowęglan sodu to środek powszechnie znany i ogólnie dostępny. Ten biały proszek ma wiele zastosowań. Jest jednocześnie moją ulubioną „pastą do zębów” :) Skuteczny i prosty w użyciu:
Na wilgotną szczoteczkę nabieram troszkę sody (przykleja się do mokrego włosia) i myję opisaną wyżej techniką. Świetnie oczyszcza, usuwa kamień i zapobiega tworzeniu się nowego. Jednocześnie nie zawiera żadnych zbędnych substancji.
Roztworu sody można również użyć do płukania zębów: 1 łyżeczka sody na szklankę wody.
Płukanie jamy ustnej sodą zmienia pH z kwaśnego na zasadowe, czyli sprzyjające remineralizacji a więc cofaniu się drobnych ubytków i odbudowie szkliwa.


Glinka
Najlepiej glinka biała, może być także zielona lub glinka ghassoul. Używa się jej w podobny sposób jak sody oczyszczonej nabierając na szczoteczkę. Glinka dobrze czyści, usuwa osad i wybiela.

Olej kokosowy
Bardzo delikatny środek do mycia zębów. Dobry np. dla dzieci. Moi znajomi stosują olej kokosowy do mycia zębów swoich dzieci właśnie i są zadowoleni z efektów. Do pielęgnacji i higieny zębów nadaje się między innymi ze względu na swoje właściwości bakteriobójcze. Podobno olej kokosowy używany był też tradycyjnie do uśmierzenia bólu zębów...

Domowa pasta do zębów
Mieszając trzy wyżej wymienione składniki: sodę oczyszczoną, glinkę i olej kokosowy, można zrobić domową pastę do zębów. Jeśli dodamy kilka kropelek miętowego olejku eterycznego, otrzymamy pastę miętową.
Pasta ta może mieć z resztą kilka wersji:
  • soda oczyszczona z glinką
  • soda oczyszczona z olejem kokosowym
  • sama glinka z olejem
Zastanawiam się jeszcze nad dodatkiem ksylitolu, o którym za chwilę. Można by wzbogacić jej właściwości, nadając jednocześnie słodki smak :) Ale to na razie taki pomysł do wypróbowania.

Mydło
Tak tak, można myć zęby mydłem! Oczywiście prawdziwym i najlepiej bezzapachowym. Ja myję czasem zęby np. mydłem z Aleppo. „Pasta mydlana” pieni się w przeciwieństwie do sody, ale jest łagodna, delikatna, nie drażni dziąseł. Mydło myje zęby skutecznie, usuwa także płytkę nazębną i dezynfekuje zęby i dziąsła.

Istnieją specjalne mydła z dodatkiem węgla aktywowanego – produkowane przez rzemieślników wytwarzający prawdziwe mydło. Podobno one najlepiej nadają się do mycia zębów. Na razie nie próbowałam.
Dodam jednak, że np. mojemu dziecku mycie zębów mydłem nie odpowiada...

Ocet jabłkowy
Wspaniały środek o wielorakim zastosowaniu. Używany jest także do pielęgnacji zębów. Ma swoich zwolenników, nawet takich którzy używają octu zarówno do płukania zębów po myciu jak i do samego mycia.
Osobiście używałam octu jedynie do płukania i polecam płukanie zębów PRZED ich umyciem, roztworem: 1łyżka octu na szklankę wody.
Powód jest taki: Kiedy odczyn pH w jamie ustnej jest kwaśny szkliwo ulega demineralizacji – kwasy rozpuszczają składniki mineralne tworzące szkliwo. Zakwaszenie bierze się stąd, że gdy zjadamy węglowodany, bakterie obecne w jamie ustnej również je konsumują a produktami ich przemiany materii są wówczas kwasy organiczne. Zakwaszenie w jamie ustnej powoduje także spożywanie kwaśnych potraw i picie kwaśnych napojów.
Właściwość rozpuszczania minerałów dotyczy także octu jabłkowego. Jednak kiedy używa się octu do płukania zębów, po czym myje się zęby nie pozostawiając octu dłużnej w jamie ustnej, ocet rozpuszcza i usuwa kamień nazębny, nie naruszając szkliwa.
Płukanie octem działa także zabójczo na bakterie wywołujące choroby przyzębia i gojąco na dziąsła.
Ocet jabłkowy może pomóc poprawić stan zębów jeszcze w inny sposób. Picie niewielkich ilości octu jabłkowego poprawia przyswajanie mikroelementów z pożywienia, co ma ogromny wpływ na stan zębów (i nie tylko).

Efektywne Mikroorganizmy
Czyli EM-y.
Ponieważ EM-y używane są do oczyszczania różnych rzeczy i miejsc, nie niszcząc przy tym naturalnej flory bakteryjnej a wzmacniając ją, nadają się także do pielęgnacji zębów. Można nimi szczotkować zęby lub je płukać.
Ja używam EM-ów właśnie do płukania zębów.
Z tych samych względów które dotyczą octu jabłkowego i wszystkich rzeczy kwaśnych, polecam stosowanie EM-ów na jakiś czas przed lub niezależnie od mycia zębów. (W przypadku EM-ów chodzi o to aby pobyły sobie w jamie ustnej jakiś czas i zrobiły swoje).

Sok z aloesu
Można płukać zęby po umyciu sokiem z aloesu rozcieńczonym pół na pół z wodą. Aloes goi i łagodzi podrażnienia dziąseł i jamy ustnej.

Ksylitol
Ksylitol to związek organiczny, alkohol cukrowy (pięciowęglowy alkohol polihydroksylowy). Otrzymywany początkowo z kory brzozowej ( zaczęto go używać w Finlandii podczas II wojny światowej z braku zwykłego cukru), jest wytwarzany także z owoców, jarzyn włóknistych oraz kukurydzy. Stosuje się go zwykle jako zamiennik cukru.
Posiada bardzo ciekawe właściwości związane z dbaniem o zęby.
Kiedy bakterie żyjące w jamie ustnej żywią się ksylitolem zamiast cukrem, produktami ich przemiany materii nie są kwasy organiczne – tak jak to się dzieje w przypadku cukrów. W związku z tym nie następuje zakwaszenie jamy ustnej. Dodatkowo ilość bakterii próchnicotwórczych stopniowo się zmniejsza, ponieważ spożywanie ksylitolu osłabia je. W takich warunkach próchnica nie rozwija się i następuje stopniowa remineralizacja szkliwa.
Aby wykorzystać te właściwości ksylitolu zaleca się systematyczne spożywanie go w niewielkich ilościach, co już po paru miesiącach ma spowodować całkowite zniknięcie bakterii próchnicotwórczych z jamy ustnej.
Osobiście nie jestem przekonana do jedzenia ksylitolu. Można jednak stosować go także zewnętrznie: płukać zęby roztworem ksylitolu, dodać trochę do pasty o której piszę wyżej a nawet po prostu szczotkować nim zęby (nabierając nieco na szczoteczkę do zębów).

Ksylitolu jeszcze nie wypróbowałam, ale mam zamiar to zrobić.
Prosi mnie o to także mój synek, którego cieszy perspektywa mycia ząbków słodką pastą :)

Miswak
Miswak to korzeń drzewa arakowego tradycyjnie używany do czyszczenia zębów w krajach arabskich.
Zastępuje jednocześnie pastę i szczoteczkę :) Po jego użyciu nie trzeba także płukać zębów wodą.
Z informacji jakie znalazłam wynika, że miswak nie tylko czyści, ma również właściwości bakteriobójcze, odkwaszające i wybielające – usuwa przebarwienia. Usuwa także osad i kamień nazębny. Podobno przy okazji zmniejsza też głód nikotynowy... (jeśli ktoś taki ma).
Miswak to taki korzonek, od którego trzeba najpierw odciąć lub odgryźć kawałek na końcu a następnie ten koniec pogryźć aż powstanie pędzelek do czyszczenia zębów. Pędzelkowaty kształt ułatwia dotarcie do przestrzeni międzyzębnych.
Podobno w krajach arabskich ludzie chadzają po ulicach obgryzając gałązki miswak...:)
Podobno.... nie byłam i na razie nie próbowałam – ale kto wie?

wyprzedaż









Pozbywają się naszyjników z  zeszłorocznych kolekcji. Tego typu biżuterii nie będę  robić, 
więc jeśli ktoś jest zainteresowany, to ostatnia szansa, by ją nabyć. 
Zapraszam na ALLEGRO.

tie-dye








Oto dwie  propozycje ciuchów farbowanych techniką tie-dye lub, jak kto woli, shibori.
Będzie tego znacznie więcej. Dopiero się rozkręcam.

Kiermasz - zapowiedź







Przygotowuję się właśnie do kiermaszu mody i designu w Sopocie. To znowu za tydzień, także mam
 ręce pełne roboty. Będzie sporo nowych ciuszków; głównie topów i t-shirtów, ale też kilka bluz
i co najmniej dwie kamizelki jeansowe, których na zdjęciu nie widać. Jeszcze niegotowe.
I tradycyjnie - spodenki.

Zapraszam Was serdecznie.

fioletróż, złote ćwieki












































         Tak się prezentuje dzisiaj skończona kamizelka. Jest fioletoworóżowa, ze złotymi ćwiekami z tyłu.
        Zastanawiam się, czy by też kołnierzyka nie oćwiekować. Co Wy na to? Nie będzie za dużo?