środa, 6 marca 2013

Subiektywnie o Warsaw Fashion Weekend


 Pokaz mody mnie nudzą, ale tym razem w szwedzkim minimalizmie znalazłam kilka nie-szwedzkich perełek. Do tego kolorowi wystawcy, luksusowe ubrania i mnóstwo świetnie ubranych ludzi. Chcecie zobaczyć, jak było na Warsaw Fashion Weekend? 

Szwedzki minimalizm to jednak nie moja bajka. Piątkowe pokazy Sofifi, Dry Lake czy Les Dames, podobnie jak sobotnie Stenströms czy Nenukko. Wybrane zdjęcia znajdziecie na moim facebooku. Najdłużej oczekiwałam na pokaz Ani Kuczyńskiej oraz pokaz „Młodzi młodym”. Ten pierwszy wpasował się idealnie w „szwedzkość” pokazu – prostymi kolorami i minimalizmem. Zachwyciła mnie jedynie wielgachna torba, wyglądająca nieco jak plecak – domyślam się jednak, ze jej cena byłaby równie zachwycającą :) Jeśli natomiast chodzi o „Młodych młodym” – wow! Spodziewałam się czegoś świeżego i fantazyjnego i to dostałam – kreacje młodych artystów były obłędne, bez wyjątku Plastikowa sukienka zainspirowała mnie to własnego projektu, gdybym tylko miała czas go uszyć :)
Większość wystawców także nie wpasowała się w mój styl (oraz mój  przedział cenowy ;) , ale przy niektórych stoiskach fantastycznie było. Zakochałam się w biżuterii KoTo, a styliści z Galerii Mokotów zrobili  analizę kolorystyczną :)
Przesympatyczna Iza i jej marka – IzzynotEasy…
…i cudowna, skórzana spódnica z ażurowym wzorem :)
Opaski KoTo – najchętniej przygarnęłabym wszystkie! Tym bardziej, że ceny – jak na projekty autorskie – bardzo przystępne
Kołnierzyki ze stoiska, którego nazwy nie pamiętam. Już kombinuję, jak tu zmajstrować podobne :>
Z analizy kolorystycznej wynikło, że powinnam unikać ostrego różu i czerwieni (zwłaszcza na bluzkach), za to doradzili mi ten sam odcień zieleni, który wybrał mój kumpel. Czyli jednak… ;)
Najbardziej jednak podczas całej imprezy zafascynowali mnie… Ludzie. Ciekawie ubrani, piękni i zadbani, po prostu oryginalni… W sobotę gwiazdą wieczoru była jak dla mnie Honey Skarbek (gorset z ćwiekami – bomba!), poza tym zafascynowała mnie tiulowa, pomarańczowa spódnica i fikuśne gwiazdki we włosach dziewczyny stojącej przede mną podczas jednego z pokazów. Z ciekawości nie wytrzymałam i podeszłam, by spytać, w jaki sposób powstało to cudo – i tak się zestresowałam, że zapomniałam spytać o imię :) Pozdrawiam!
 I na koniec oczywiście – lans musi być, czyli fotka na ściance sponsorskiej! Najlepiej w kolejnosci od największej do najmniejszej :) A były ze mną EmilyImagination i JustHerFashion.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz